Książę, który się nie szczypał

Share

Takim księciem niewątpliwie był Bogusław X Wielki. Jego życie świetnie  nadaje się na grubą książkę, nie ustępującą fabułą powieściom Elżbiety Cherezińskiej o  Polsce w czasach piastowskich czy trylogii husyckiej Andrzeja Sapkowskiego. Oprócz barwnego życia miał ogromny zmysł polityczny i jeszcze większe ambicje. Poniżej tylko najistotniejsze ciekawostki związane z jego osobą.

W roku 1466, w wieku dwunastu lat trafił na dwór króla Polski Kazimierza Jagiellończyka i przebywał tu do roku 1468.

Niewiele wiemy o jego pobycie na Wawelu, natomiast prawie na pewno  uczył go tu Jan Długosz (tak, ten sam, który spisał „ Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego”) wychowawca synów królewskich. Król Kazimierz bardzo polubił Bogusława – to właśnie on, osiem lat po wyjeździe Bogusława ze swojego dworu, pasuje go na rycerza. I odda mu rękę swojej córki – Anny. Ślub był wstępem do tworzenia koncepcji unii personalnej Księstwa Pomorskiego z Koroną Królestwa Polskiego.

Pewnego razu książę Bogusław ucztował w Sianowie, nieopodal Koszalina.

W tamtym czasie ktoś napadł na wozy kupców koszalińskich i uznano, że to właśnie biesiadnicy z Sianowa maczali w tym palce. Rajcowie koszalińscy wysłali zbrojnych, by pochwycili bandytów. Bramy Sianowa zostały sforsowane, a książę wraz ze swoimi ludźmi wzięty do niewoli – oczywiście żołnierze nie rozpoznali w nim swojego władcy. Gdy burmistrz Koszalina zobaczył, że jego ludzie zakuli w kajdany właśnie Bogusława i przywieźli go wozem do rozrzucania gnoju, zaczął błagać księcia o wybaczenie i jako zadośćuczynienie zaproponował  wzięcie udziału w uczcie. Ale książę się na to nie zgodził – zażądał dwustu koni, wyprawienia kilkudniowej uczty dla dworu i uwaga – zburzenia bramy miejskiej, przez którą przejeżdżał w kajdanach. Gdy została zburzona, przejechał po jej gruzach, a koszalinianie musieli na kolanach, bijąc pokłony błagać go o wybaczenie. To się nazywa mieć gest!

Bogusław miał również łeb do interesów.

Kiedy ruszył na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, odwiedził sporo dworów, widział wiele pałaców. Parę lat później postanowił uczynić ze Szczecina miasto nie ustępujące znaczeniem i pięknem miastom Europy, a swój zamek gruntownie przebudować. By jednak tego dokonać potrzebował czterech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy i gruntu. Bogusław nosił się z zamiarem nałożenia podatku, co nie spodobało się mieszczanom. W mieście doszło do buntu. Bogusław, by chronić swą żonę i dzieci, wysłał ich do zamku we Wkryujściu  (dzisiejsze Ueckermünde). Doszło jednak do tragedii – Anna, przez wilgoć panującą w tamtejszych murach zapada na zapalenie płuc i umarła.  Mieszczanie przestraszyli się wtedy, że Bogusław się na nich zemści. Rajcowie wystosowali oficjalne przeprosiny i poszli z księciem na ugodę – zapłacili tysiąc guldenów odszkodowania i przekazały teren pod rozbudowę zamku.

[ad name=”HTML”]
reklama

Jak dotąd, Bogusław doczekał się jednej sztuki teatralnej opowiadającej o jego wyprawie do Jerozolimy, kilka pomników i trylogię Teresy Bojarskiej – „Czerwone gryfy”. Jego imię nosi kilka szkół, a także wiele ulic, na terenie dawnego księstwa.

Artur Ryszkiewicz, XIII LO w Szczecinie

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *